Wolna strona kosztuje klientów — o szybkości ładowania po ludzku
Klient nie wie, co to jest Largest Contentful Paint. Wie tylko, że „coś się nie ładuje” — i wraca do wyników wyszukiwania, żeby kliknąć w konkurencję.
Czytaj dalejPodstawy
To dwa najczęściej mylone pojęcia w całej branży — i jednocześnie jedyne stałe koszty, jakie zostają po Twojej stronie po wykonaniu strony. Warto wiedzieć, za co się płaci.
Wszystkie wpisyW skrócie
Domena to adres strony (np. framecode.pl), a hosting to miejsce na serwerze, gdzie strona fizycznie leży. To dwie osobne usługi, często kupowane u tego samego dostawcy, ale rozliczane niezależnie.
Orientacyjnie: domena .pl kosztuje kilkadziesiąt złotych rocznie po okresie promocyjnym, a hosting dla zwykłej strony firmowej od około 100 do 300 zł rocznie. Certyfikat SSL jest dziś zwykle bezpłatny i wliczony w hosting.
Najprostsza analogia: domena to adres, pod który przychodzi listonosz, a hosting to mieszkanie, w którym trzymasz rzeczy. Możesz zmienić mieszkanie, zachowując adres, i odwrotnie.
W praktyce oznacza to, że możesz przenieść stronę na inny serwer bez zmiany adresu — klienci niczego nie zauważą. Możesz też wskazać domenę na zupełnie inną usługę, na przykład sklep na zewnętrznej platformie.
Ceny domen ustala rejestrator i zmieniają się w czasie, ale rząd wielkości jest stały. Domena z końcówką .pl to zwykle kilkadziesiąt złotych za rok. Uwaga na pierwszy rok: prawie wszyscy rejestratorzy sprzedają go w promocji za kilka złotych, a pełną cenę naliczają dopiero przy odnowieniu. To nie jest oszustwo, ale warto o tym wiedzieć, zanim przyjdzie faktura.
Domeny .com, .eu czy branżowe (.studio, .shop) mają własne cenniki, zwykle wyższe. Dla lokalnej firmy działającej w Polsce w praktyce zawsze najlepszym wyborem jest .pl — jest naturalna dla polskiego klienta i nie budzi wątpliwości.
Dla zwykłej strony firmowej — wizytówki, strony usługowej, portfolio — wystarczy najtańszy pakiet współdzielony. To zwykle koszt rzędu stu kilkudziesięciu złotych rocznie. Sklep internetowy albo strona z dużym ruchem potrzebuje mocniejszego pakietu, więc koszt rośnie.
Na co patrzeć przy wyborze: czy w cenie jest certyfikat SSL, czy dostawca robi automatyczne kopie zapasowe, jak wygląda wsparcie techniczne i czy limit transferu jest realny. Najtańsza oferta bez kopii zapasowych potrafi kosztować znacznie więcej w dniu, w którym coś pójdzie nie tak.
Certyfikat SSL to ta kłódka przy adresie strony i litera „s” w https. Bez niego przeglądarki wyświetlają ostrzeżenie „połączenie nie jest bezpieczne”, co skutecznie odstrasza klientów, a Google traktuje brak szyfrowania jako minus.
Dobra wiadomość: dla zwykłej strony firmowej płatny certyfikat nie jest potrzebny. Bezpłatne certyfikaty Let’s Encrypt są dziś standardem i większość hostingów włącza je jednym kliknięciem. Jeśli ktoś próbuje sprzedać Ci certyfikat za kilkaset złotych rocznie do zwykłej strony wizytówki, warto zapytać, co dokładnie ma dawać więcej.
To najważniejszy akapit w całym tekście. Domena powinna być zarejestrowana na Ciebie lub Twoją firmę, nie na wykonawcę strony.
Zdarza się — i to nierzadko — że agencja rejestruje domenę na siebie i „udostępnia” ją klientowi. Dopóki współpraca się układa, nikt tego nie zauważa. Problem pojawia się w dniu, w którym chcesz zmienić wykonawcę: nagle okazuje się, że adres, pod którym firma jest znana od lat, nie należy do Ciebie.
Sprawdzenie zajmuje minutę: dane właściciela domeny .pl można zweryfikować w wyszukiwarce WHOIS na stronie NASK. Jeśli w polu abonenta widnieje ktoś inny niż Ty, warto to uporządkować, zanim będzie trzeba.
Domena nie znika z dnia na dzień, ale proces jest nieprzyjemny. Najpierw strona przestaje się otwierać, potem zaczyna biec okres, w którym można ją jeszcze odzyskać za dopłatą, a na końcu domena wraca do puli wolnych adresów i może ją kupić dowolna osoba — łącznie z konkurencją.
Dlatego warto włączyć automatyczne odnawianie i pilnować, żeby adres e-mail przypisany do konta u rejestratora był aktualny. Powiadomienie o wygasającej domenie wysyłane na skrzynkę, do której nikt nie zagląda od dwóch lat, nie spełnia swojej funkcji.
Projekt, kod, wdrożenie, konfiguracja domeny i hostingu, certyfikat, poczta, przekierowania — to wszystko biorę na siebie i mieści się w cenie projektu. Za samą stronę nie pobieram abonamentu.
Po Twojej stronie zostają wyłącznie opłaty za domenę i hosting, płacone bezpośrednio u dostawcy. Wolę, żeby tak było: płacisz realny koszt bez mojej marży, a konta należą do Ciebie. Jeśli nie masz jeszcze ani domeny, ani hostingu, podpowiem, co wybrać i pomogę wszystko ustawić — a szczegóły opisuję też w porównaniu typów stron dla firm.
Twoja kolej
Napisz kilka słów o swojej firmie — odpowiem w ciągu 24 godzin z bezpłatną wyceną.
Napisz do mnie