Jak napisać teksty na stronę firmową, kiedy nie jesteś copywriterem
Najtrudniejszy tekst świata to trzy akapity o własnej firmie. Nie dlatego, że brakuje słów — tylko dlatego, że wszystkie brzmią jak z ulotki, której nikt nie czyta.
Czytaj dalejWspółpraca
Jedni obiecują stronę w 24 godziny, inni mówią o trzech miesiącach. Obie liczby potrafią być prawdziwe — zależy, co dokładnie mieści się w słowie „strona”.
Wszystkie wpisyW skrócie
Prosta strona wizytówka albo strona firmowa powstaje zwykle w 3–7 dni roboczych, licząc od momentu, w którym są komplet materiałów i zaakceptowany kierunek projektu.
Najczęstszym powodem wydłużenia nie jest kod, tylko czekanie na teksty, zdjęcia i decyzje po stronie klienta. Rozbudowane serwisy i sklepy internetowe to osobna kategoria — tam realny termin liczy się w tygodniach.
Bo „strona internetowa” to nie jest jedna rzecz. Jednostronicowa wizytówka z kontaktem i sklep z tysiącem produktów to dwa zupełnie różne projekty, choć w rozmowie nazywa się je tym samym słowem.
Druga przyczyna jest mniej sympatyczna: część terminów podaje się przy założeniu, że wszystko idzie idealnie, a materiały przychodzą tego samego dnia. W praktyce nie idzie i nie przychodzą — dlatego wolę mówić o terminach liczonych od kompletu materiałów, a nie od podpisania umowy.
Z mojego doświadczenia lista jest krótka i prawie zawsze taka sama.
Na pierwszym miejscu: brak tekstów. Klient obiecuje je „na jutro”, a jutro trwa trzy tygodnie, bo pisanie o własnej firmie jest zaskakująco trudne. Na drugim: zdjęcia — zwłaszcza gdy trzeba zorganizować sesję. Na trzecim: decyzje rozproszone między kilka osób, z których każda ma inne zdanie i żadna nie ma ostatniego słowa.
Dopiero potem pojawiają się przyczyny techniczne, i to zwykle takie, których nikt nie przewidział — na przykład dostęp do domeny sprzed lat, do której nikt już nie zna hasła. Wszystko, co można przygotować wcześniej, opisałem w tekście o materiałach do projektu.
To terminy liczone od kompletu materiałów. Jeśli materiały powstają w trakcie, do każdej z tych liczb trzeba doliczyć czas, którego nie kontroluje wykonawca.
Da się, i czasem faktycznie tak robimy — przy pilnej kampanii albo otwarciu lokalu w konkretnym terminie. Wymaga to jednak dwóch rzeczy: gotowych materiałów od pierwszego dnia i jednej osoby decyzyjnej po stronie klienta.
Czego nie da się przyspieszyć: propagacji DNS po zmianie domeny i pierwszego zaindeksowania w Google. Strona może być gotowa w trzy dni i tego samego dnia działać pod właściwym adresem, ale na pojawienie się w wynikach wyszukiwania i tak trzeba poczekać.
Strona zrobiona w 24 godziny prawie zawsze oznacza gotowy szablon z podmienionymi tekstami i zdjęciami. To nie jest samo w sobie złe — bywa rozsądnym wyborem przy bardzo małym budżecie.
Warto tylko wiedzieć, co się dostaje: układ, którego nie da się dopasować do własnej oferty, i wygląd, który ma jeszcze kilkaset innych firm. Jeśli strona ma odróżniać Cię od konkurencji, to akurat ta cecha pracuje przeciwko celowi.
Twoja kolej
Napisz kilka słów o swojej firmie — odpowiem w ciągu 24 godzin z bezpłatną wyceną.
Napisz do mnie