W skrócie
Najskuteczniejsza metoda to zacząć od pytań, które klienci zadają Ci przez telefon, i odpowiedzieć na nie na piśmie tak, jak odpowiadasz na żywo. Teksty pisane w ten sposób są konkretne, naturalne i od razu trafiają w to, co klienta interesuje.
Trzy zasady, które załatwiają większość roboty: konkret zamiast przymiotników, pisz do jednej osoby, zacznij od wniosku, nie od wstępu.
Zacznij od pytań, nie od pustej kartki
Otwórz notatnik i wypisz dziesięć pytań, które klienci zadają Ci najczęściej. Ile to kosztuje. Jak długo trwa. Czy dojeżdżacie. Co jeśli coś się zepsuje. Czy da się taniej.
To jest twój spis treści. Odpowiedź na każde z tych pytań to gotowy akapit, a często i cała podstrona. Piszesz wtedy o tym, co ludzi faktycznie obchodzi, a nie o tym, co wypada napisać o firmie.
Bonus: te same pytania świetnie nadają się na sekcję FAQ, a odpowiedzi na nie są dokładnie tym, co wyszukiwarki i asystenci AI potrafią zacytować w odpowiedzi na pytanie użytkownika.
Konkret zamiast przymiotników
Zdanie „oferujemy najwyższą jakość i profesjonalną obsługę” nie znaczy nic, bo napisała je również cała Twoja konkurencja. Nie da się go zweryfikować i nikt go nie zapamięta.
Zamień przymiotnik na fakt. Zamiast „szybka realizacja” — „montaż w ciągu 48 godzin od zamówienia”. Zamiast „doświadczony zespół” — „od 2011 roku, ponad 400 wykonanych instalacji”. Zamiast „atrakcyjne ceny” — widełki albo informacja, od czego cena zależy.
Prosty test: jeśli konkurencja mogłaby napisać dokładnie to samo zdanie o sobie, to zdanie nie pracuje.
Pisz do jednej osoby
Wyobraź sobie konkretnego klienta — tego, z którym najlepiej Ci się pracuje — i pisz do niego. Nie do „klientów”, nie do „Państwa”, tylko do tej jednej osoby.
Od razu zmienia się ton: znikają zbiorowe formuły, pojawia się normalny język. Strona przestaje brzmieć jak komunikat, a zaczyna jak rozmowa. A to właśnie rozmowa sprzedaje.
Zacznij od wniosku
W szkole uczą pisać wstęp, rozwinięcie, zakończenie. W internecie to nie działa, bo czytelnik podejmuje decyzję w pierwszych sekundach i rzadko dociera do zakończenia.
Odwróć kolejność: najpierw najważniejsza informacja, potem szczegóły dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej. Zamiast „Nasza firma powstała w 2011 roku z pasji do…” lepiej „Robimy instalacje elektryczne w domach jednorodzinnych na terenie Trójmiasta”. Historia firmy może być niżej — i wtedy przeczyta ją ktoś, kogo naprawdę interesuje.
Zwroty, które warto wyrzucić
- „Jesteśmy firmą z wieloletnim doświadczeniem” — napisz, od kiedy
- „Indywidualne podejście do każdego klienta” — pokaż, na czym polega
- „Kompleksowa obsługa” — wypisz, co dokładnie obejmuje
- „Konkurencyjne ceny” — podaj widełki albo powiedz, od czego zależą
- „Zapraszamy do zapoznania się z naszą ofertą” — po prostu pokaż ofertę
- „W dobie dzisiejszych czasów…” — usuń całe zdanie, nic nie zginie
Ile tekstu wystarczy
Mniej, niż się wydaje, ale więcej niż nic. Strona główna potrzebuje kilku zdań w nagłówku i krótkich opisów sekcji. Podstrona usługi — od trzystu do sześciuset słów, jeśli chcesz, żeby miała szansę w wyszukiwarce. Sekcja o firmie — dwa, trzy akapity.
Nie ma sensu pisać na siłę. Pusta gadanina dołożona „dla SEO” działa dziś przeciwko stronie: pogarsza odbiór u czytelnika, a wyszukiwarki od dawna radzą sobie z jej rozpoznawaniem.
Metoda dyktafonu
Jeśli mimo wszystko nie idzie, jest sposób, który działa niemal zawsze. Włącz nagrywanie w telefonie i opowiedz o swojej firmie tak, jak opowiedziałbyś nowemu klientowi przez telefon. Mów pięć minut, bez zatrzymywania się.
Potem przepisz nagranie i usuń wtrącenia. To, co zostanie, będzie brzmiało lepiej niż wszystko, co powstałoby przy pustej kartce — bo mówisz naturalnie, konkretnie i we własnym języku. Redakcję i skrócenie mogę wziąć na siebie; nie da się natomiast napisać za Ciebie tego, co tylko Ty wiesz o swojej pracy.